KOLONIE LETNIE WE WŁADYSŁAWOWIE - 17 VIII - 27 VIII 2010

Lato, lato...i po lecie. Zostały wspaniałe wspomnienia i wiele zdjęć. Musi to wystarczyć do następnych wakacji.
Tegoroczne kolonie letnie spędziliśmy nad morzem we Władysławowie. Byliśmy tam od 17 do 27 sierpnia. Władysławowo to duża, popularna miejscowość, której symbolem jest widoczna z daleka wyniosła wieża Domu Rybaka.
Mieszkaliśmy w pensjonacie "Martusia", gdzie do dyspozycji mieliśmy sale z bilardem, stołem do tenisa stołowego, piłkarzykami i kinem domowym oraz wyposażoną w sprzęt kuchenkę.
Pogoda była wspaniała, chociaż nie udało nam się uniknąć przemoknięcia.
Pierwszą "przygodę z deszczem" przeżyliśmy na początku naszego pobytu podczas wycieczki do Wąwozu Chłapowskiego, urokliwego miejsca, którym po przejściu ok. 1 km dotarliśmy nad samo morze.
Program naszych kolonii, oprócz plażowania, przewidywał poznawanie bliższej i dalszej okolicy. Zwiedziliśmy port rybacki we Władysławowie. Byliśmy w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie. Spacerowaliśmy aleją gwiazd sportu. Po długim spacerze dotarliśmy nad "Małe Morze", gdzie przyglądaliśmy się zmaganiom windsurfingowym.
Dużo ciekawych informacji zdobyliśmy podczas wycieczki do skansenu kolejowego w Kościerzynie. Mieści się on w parowozowni z 1929r. Jest tam kilkanaście wysłużonych parowozów, tendrów, wagonów motorowych, salonek i drezyn. Każdy eksponat ma swoją niepowtarzalną historię. Na kolejowe zabytki mogliśmy wchodzić, kręcić drążkami kierowniczymi. Mieliśmy przy tym dużą frajdę.
Z Kościerzyny udaliśmy się do Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, gdzie wznosi się objęta ochroną Wieżyca (329 m npm). Jest to najwyższe wzniesienie Kaszub. Na szczycie znajduje się wieża widokowa o wysokości 35 metrów, z której podziwialiśmy panoramę okolicy.
Bardzo ciekawie było w Szymbarku. Chodziliśmy po domu stojacym na dachu. Byliśmy w domu Sybiraka przeniesionym spod Irkucka. Oglądaliśmy najdłuższa deskę świata (dł. 36m i 83cm) wpisaną w 2002r. do Księgi Rekordów Guinessa. W replice bunkra z II wojny światowej przeżyliśmy nalot bombowy.
Spora atrakcją było dla nas zwiedzanie jaskini w Mechowie. Przypomina ona jamę wydrążona w skale. Powstała ze zlepionych węglanem wapnia polodowcowych piasków i żwirów. Niskie korytarze wija się między podpierającymi strop jaskini fantazyjnie poskręcanymi stalaktytami i ścianami z naciekami.
Kilka kilometrów na zachód od Władysławowa urwisty klif tworzy przylądek Rozewie. Od zarania dziejów był on ważnym punktem nawigacyjnym. Podczas wycieczki zwiedziliśmy najstarsza na polskim wybrzeżu Bałtyku latarnię morska z XIX w, której światła widoczne są z odległości 42 km. Z tarasu widokowego tej latarni podziwialiśmy krajobraz okolicy.
Niezapomnianych wrażeń dostarczyła nam wycieczka do Gdańska i Oliwy. W Katedrze Oliwskiej wysłuchaliśmy koncertu organowego. Zwiedziliśmy przepiękny park z przystrzyżonymi cisami, alejami grabowo - lipowymi i stawami, po których pływały kaczki i łabędzie oraz palmiarnię.
W Gdańsku trasę zwiedzania zaczęliśmy od Drogi Królewskiej: Brama Wyżynna, Katownia, Złota Brama, ul. Długa, gotycko - renesansowy Ratusz Głównego Miasta, fontanna Neptuna i dwór Artusa oraz stojące przy Długim Targu kamieniczki. Zwiedziliśmy gotycki kościół Najświętszej Marii Panny - jeden z największych w Europie.
Po pokonaniu 402 stopni dotarliśmy na szczyt 82-metrowej wieży, z której rozciągał się imponujący widok na miasto i Zatokę Gdańską.
Bardzo udana była wycieczka do Helu, chociaż wróciliśmy z niej zmoczeni do suchej nitki. Udaliśmy się tam pociągiem. Najwięcej czasu spędziliśmy w fokarium, podziwiając szare, wesoło baraszkujące foki. Spacerowaliśmy promenadą do przystani pasażerskiej, zakończonej długim betonowym falochronem. Przy głównej ulicy miasta podziwialiśmy niskie murowane chałupy rybackie z XIX wieku.
Jedną z atrakcji kolonii było spotkanie z rodowitym Kaszubem, który przybył do naszego ośrodka w regionalnym stroju i opowiadał nam o gwarach, czytał wiersze i śpiewał piosenki po kaszubsku, a także uczył nas alfabetu.
Wieczorami życie kolonijne toczyło się w pensjonacie . Odbył się turniej ping-ponga, dyskoteka, konkurs wiedzy kolonijnej, konkurs czystości w pokojach, karaoke, degustowanie bananów z grilla przygotowanych przez gospodarzy, oglądaliśmy film, słuchaliśmy czytanej książki oraz odbywaliśmy "wycieczki" do "Polo Marketu".
Po jedenastu dniach wspaniałego wypoczynku wróciliśmy do swoich bliskich z opalonymi, uśmiechniętymi twarzami i z mocnym postanowieniem, aby w takim samym gronie spotkać się jeszcze raz, za rok.
(Autorką artykułu jest pani Grażyna Michalska).

Zdjęcia z kolonii znajdują się w "Fotogalerii".